Pomidoreczek
Tuesday, April 7th, 2009- Dwie Warki i ćwiartka. – Trzy tanie piwa i papierosy. – Jeden pomidoreczek, poproszę… a i jeszcze ćwiarteczkę. Kobiety, mężczyźni, wiek z reguły średni. Alkohol szybko chowany w kieszeni kurtki, spod której czasami wygląda nawet krawat. Obrazki ze sklepiku na Ochocie, godzina 7 rano, gdzie codziennie kupuję swój jogurt i dwie bułki na śniadanie. Lokalny (czyżby?) koloryt starego, biednego, brudnego osiedla.
Basen dzisiaj zatłoczony jak nigdy. O szóstej rano trzy, cztery, a nawet pięć osób na torze to masakra. Dobrze, że chociaż wszyscy pływali w miarę szybko i równo. Jak tak dalej jednak będzie przyrastała frekwencja, to długo nie wytrzymam. Wolę samotność. Swój własny rytm i odrobinę przestrzeni na ciasnym i krótkim torze. Wyłączenie świadomości zamiast nieustannej uwagi, kogo i kiedy trzeba będzie wyprzedzić.
Bieganie w tym względzie jest najlepsze. Nie ważne gdzie i kiedy, zawsze znajdzie się ścieżka, gdzie nikt nie będzie przeszkadzał. Gdzie ważne jest tylko wewnętrzne ja, a świat dokoła pomaga, a nie rozprasza. Chyba brakuje mi biegania, i to właśnie z tych powodów, bo wysiłek fizyczny zapewnia mi pływanie i rower.
Chcę jechać w góry. Najchętniej sam lub z małą grupą przyjaciół. Oderwać się od wszystkiego i wszystkich. Poczuć swobodę i przestrzeń. Pomyśleć.
„Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? – chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię – odrzekł na to dziadek.”
- Autor nieznany